O autorze
Magister psychologii, obecnie doktorantka w Zakładzie Psychologii Zwierząt Wydziału Psychologii UW.
Naukowo zajmuję się etologią poznawczą, prymatologią behawioralną, psychologią ewolucyjną i porównawczą. Moja praca magisterska dotyczyła lateralizacji słuchowej u szympansów (Pan troglodytes). Obecnie zajmuję się badaniami do doktoratu nt. zachowań prospołecznych u szympansów zwyczajnych. Jako stypendystka rządu Indonezji przez rok pracowałam z orangutanami i gibonami na wyspie Borneo.
Fascynuje mnie przyroda, prawa natury, inne umysły. Wierzę, że większość rzeczy da się wyjaśnić naukowo.

Z moich pasji naukowych i miłości do pisania powstała strona justinmymind.me - gdzie serdecznie zapraszam tych, którzy chcą więcej artykułów z zakresu etologii i psychologii ewolucyjnej.

Już nigdy nie spojrzysz na ptaszki i żuczki jak dotychczas. Poznaj zadziwiające fakty z życia miłosnego zwierząt

Fot. wikimedia.org
Często słyszę, że homoseksualizm to fenomen obecny wyłącznie u ludzi. Wtedy pytam się takiego delikwenta, czy nie widział nigdy dwóch baraszkujących ze sobą psów płci męskiej. Połowa z nich twierdzi, że owszem. Ale prędko zaznaczają, że zdarza się to tylko u psów – niektórzy nawet mają na to gotowe wytłumaczenie – oznaka dominacji. I na tym koniec. Bo przecież po co inne zwierzęta miałyby wykształcać taki mechanizm, skoro jest on w przyrodzie zupełnie nieprzydatny. Błąd! Homoseksualizm jest jak najbardziej obecny w królestwie zwierząt – szacuje się, że już prawie 1500 gatunków zwierząt „kocha inaczej” (jedna trzecia to kręgowce). A to, że ma się tak dobrze może świadczyć tylko o jednym – jest on potrzebny. Niewiarygodne? Zatem zapraszam do lektury.

Zadziwiający fakt nr 1
Po tym fakcie już nigdy nie będziecie patrzeć na motylki i żuczki jak dotychczas. Owady bowiem nie są wybredne podczas wyboru partnera seksualnego. Bardzo szybko łączą się w pary, nie sprawdzając wcześniej płci partnera. Zajmuje to bowiem dużo czasu, a wiadomo czas dla takiego owada jest o wiele bardziej cenny niż dla nas (pewnie dlatego, że mają go o wiele mniej niż my). Owady więc podejmują ryzyko popełnienia błędu i często kopulują z pierwszym napotkanym osobnikiem swojego gatunku. Badania nad seksualnością owadów przeprowadził wraz z zespołem dr Inon Scharf, zoolog z Tel Aviv University – pod lupę wzięli 110 gatunków stawonogów. Okazało się, że u pewnych gatunków samce myliły się w 85% przypadków!



Jest jeszcze inne wytłumaczenie tego zjawiska poza oszczędnością czasu – stawonogi najzwyczajniej w świecie nie potrafią rozpoznawać płci. Ich poznanie jest związane głównie z zapachami, jeśli więc na ciele samca pozostaną substancje zapachowe produkowane przez samicę (z którą wcześniej baraszkował), to zostanie on wzięty za samiczkę.

Dlaczego matka natura tak mocno promuje homoseksualizm wśród owadów? Przecież takie akty seksualne nie przynoszą robaczkom żadnej bezpośredniej korzyści – są poza tym stratą czasu i energii, a dodatkowo narażają na choroby i ataki drapieżników. Homoseksualne samce żyją o 25% krócej niż te heteroseksualne. Podkreślam to jednak na każdym kroku – skoro takie zachowania są obecne w przyrodzie, to są one przydatne – jeśli nie pojedynczym osobnikom, to całemu gatunkowi. Homoseksualne akty seksualne mogą co prawda być niebezpieczne, ale bez wątpienia przyciągają uwagę samic.

Zadziwiający fakt nr 2
Samce z rzędu muchówek kopulują z innymi samcami tylko po to, żeby je zmęczyć. Redukują więc skutecznie liczbę rywali o względy samiczek. Możecie się ze mnie śmiać, ale podobne zachowanie zaobserwowałam w Warsaw Shore – Ewelina bardzo nie chciała, żeby jej ukochany kochał się z inną dziewczyną, którą przywlókł do domu z klubu nocnego. Co więc zrobiła rezolutna dziewczyna? Sama uprawiała z nią seks! Tłumaczyła później przed kamerą: „Nie chciałam, żeby on ją bzyknął, tak więc ja ją bzyknęłam”. Brawo Ewelinko! Szlachetny czyn, którym nie powstydziłaby się żadna muchówka!

Zadziwiający fakt nr 3
Zespół japońskich badaczy odkrył w 1997 roku mutacje genetyczne u muszek owocówek, które mają duży wpływ na ich zachowania seksualne. Obecność jednej mutacji powodowała zainteresowanie samców innymi samcami. Następna była odpowiedzialna za zachowania biseksualne. Kolejna uzależniała te zachowania od warunków środowiskowych. Takie zmutowane samce stawały się biseksualne pod wpływem światła, a w ciemności całkowicie traciły chęć na kopulację. Mechanizmy te są obecne również u innych zwierząt. Mysie samiczki zaczynają interesować się swoimi koleżankami, kiedy z ich łańcucha DNA usuniemy jeden gen. Takich mechanizmów szuka się oczywiście również wśród ludzi. Doktor Dean Hamer z National Institute of Health ogłosił w 1993 roku, że homoseksualni mężczyźni dziedziczą swoją orientację za pośrednictwem chromosomu X. Jednak późniejsze badania nie potwierdziły tych rewelacji.

W 2005 roku dr Brian Mustanski z Northwestern University twierdził, że odpowiedzialne za orientację homoseksualną są trzy wspólnie działające geny. Również i ta śmiała teoria nie znalazła jednak później potwierdzenia. Współcześnie już odchodzi się od teorii, jakoby miało to zależeć od jednego, czy kilku genów. Podkreśla się też rolę czynników epigenetycznych – czyli dziedziczonych pozagenowo.

Zadziwiający fakt nr 4
Ornitolodzy z University of Florida uważają, że homoseksualizm może być wynikiem zatrucia. Zaobserwowali oni, że ibis biały odżywiający się pokarmem z rtęcią ma zaburzoną gospodarkę hormonalna. Początkowo myśleli, że ta toksyczna substancja ogranicza liczbę wykluwających się piskląt. Odkryli jednak, że jest ona odpowiedzialna za zmianę orientacji seksualnej u tych ptaków. Profesor Peter Frederick twierdzi, że to zjawisko może być obecne także u innych gatunków.

Zadziwiający fakt nr 5
Poprzedni fakt pokazywał złe skutki homoseksualizmu. Dla równowagi pragnę jednak oznajmić, że w niektórych przypadkach ptasi homoseksualizm jest bardzo ważny i zwiększa szanse przeżycia u młodych. Jest tak na przykład wśród pingwinów Humboldta, gdzie pary samców wysiadują wspólnie jaja i opiekują się pisklętami. Fakt ten ujrzał światło dzienne dzięki dwóm samcom z ogrodu zoologicznego w Bremerhaven. Przygarnęły one jajo odrzucone przez biologicznych rodziców. Podobnie było w Nowym Yorku. Roy i Silo wspólnie wychowali synka o wdzięcznym imieniu Tango.

Zadziwiający fakt nr 6
Ptaki lubią trójkąty! Jeśli chodzi o flamingi, to samce zapładniają samiczkę, ona znosi jajo w gnieździe i oddala się, zostawiając jajo pod opiekę samców. Co ciekawsze – dwa samce mają większe terytoria niż pary heteroseksualne, a to stwarza lepsze warunki do wychowywania potomstwa. Podobnie jest u łabędzi czarnych. Nieco inne trójkąty tworzą ostrygojady zwyczajne. Tutaj dwie samice znajdują sobie samca, który je zapładnia. Taka rodzinka wspólnie zajmuje się pisklętami. Jak to jednak bywa u pań – czasami się kłócą i stają się agresywne. Potrafią również przeszkadzać sobie w składaniu jaj. Widać, nie tylko kobiety potrafią być wredne. Podobne obserwacje poczynili naukowcy z University of Hawaii – jedna trzecia osobników w obserwowanej przez nich populacji albatrosów żyła w trójkątach – dwie samiczki i samiec. Ten fakt był długo tajemnicą, ponieważ samce i samice tego gatunku są bardzo trudne do rozróżnienia.

Zadziwiający fakt nr 7
Profesor Joan Roughgarden ze Stanford University, autorka książki Evolution’s Rainbow, twierdzi, że u zwierząt społecznych seks nie służy wyłącznie prokreacji, ale również zacieśnia więzy międzyosobnicze.

Homoseksualne są delfiny butlonose, manaty karaibskie, misie koala, orki i owce kanadyjskie, a bizony upodobały sobie seks analny. Również samce makaków okazują sobie bliskość fizyczną poprzez homoseksualne orgie. Zasada tutaj jest jedna: im bardziej złożone życie społeczne, tym więcej nietypowych zachowań seksualnych. Spójrzmy na naszych ewolucyjnych krewnych – szympansy karłowate (bonobo). Są one biseksualne, a akty seksualne to jedna z podstawowych form interakcji społecznych. Poprzez seks kształtuje się hierarchia społeczna, łagodzi się konflikty, a nawet wita się z innymi członkami grupy. Szympans może zapraszać do seksu nawet prostymi gestami – takimi jak na przykład machnięcie dłonią. I nie przejmuje się płcią czy stopniem pokrewieństwa tej drugiej strony.

Szacuje się, że trzy czwarte aktów seksualnych u tych beztroskich naczelnych ma charakter homoseksualny. Trudno mówić tutaj o jakiejkolwiek zdradzie – nie tworzą one bowiem żadnych stałych związków, a seks wyraźnie oddzielają od prokreacji. Częstym widokiem są samice bonobo podczas pieszczot. Homoseksualnych samic jest mniej więcej dwa razy więcej niż homoseksualnych samców.

Naukowcy po dziś dzień zachodzą w głowę, jak wyjaśnić ten paradoks z perspektywy ewolucyjnej. Przecież homoseksualizm nie prowadzi do bezpośredniej ekspansji swoich genów. Dlaczego więc występuje u takiej ilości gatunków zwierząt, jak również u człowieka? Jakie czynniki wpływają na jego powstanie?

Teorii jest kilka. A jakie jest moje zdanie? Uważam, że nie ma jednej uniwersalnej teorii, która by tłumaczyła zjawisko homoseksualizmu w naturze. Faktem jest, że jest to zjawisko powszechne, a fakt, że ma się dobrze – że jest przydatne. W jaki sposób wpływa na dobrostan gatunku to już indywidualna kwestia. Zawsze warto jest tłumaczyć zachowanie w obrębie danego gatunku. Spójrzmy na takie krowy – kto miał to szczęście i wychowywał się na wsi pewnie nie raz widział jak krowa płci żeńskiej „wskakuje” radośnie na swoją koleżankę. Pomyliło się jej? Zwariowała? Nic bardziej mylnego. Jest to bowiem dobra kumpela, która pokazuje byczkom, że jej koleżanka jest gotowa na reprodukcję. To się nazywa koleżeństwo! Następnym razem więc dwa razy pomyśl, zanim nazwiesz swoją przyjaciółkę krową.

Pełna wersja artykułu na justinmymind.me
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...