King Kong zabity

Harambe
Harambe www.youtube.com
Smutna wiadomość dla prymatologicznego świata - 17-letni goryl imieniem Harambe został zastrzelony w Cincinnati Zoo. Dlaczego? Na jego wybieg dostał się czteroletni chłopiec.

Wszystko stało się dwa dni temu koło godziny 16:00 - podobno chłopiec przeczołgał się przez barierki ochronne i spadł na goryli wybieg. Harambe zapewne pomyślał, że to nowy rodzaj programu wzbogacenia środowiska, pochwycił więc chłopca i przeciągnął go radośnie wzdłuż fosy. Po 10 minutach goryl został zastrzelony przez specjalnie wyszkoloną jednostkę o wdzięcznej nazwie Dangerous Animal Response Team.



Jak całe to zdarzenie skomentował dyrektor zoo? Stwierdził, że goryl został zastrzelony, gdyż sytuacja ta zagrażała życiu chłopca. Co prawda goryl nie atakował chłopca, ale "mogło się wydarzyć mnóstwo innych rzeczy". Mogło... Na przykład mógł małemu podrzeć bluzkę.

Dlaczego nie zostały użyte strzałki usypiające? Dyrektor tłumaczy więc spokojnie, że to duży zwierz (180 kg) i mogłoby to zająć parę minut zanim środek zacząłby działać. Poza tym, często jest tak, że po podaniu takich środków zwierzę staje się bardzo wzburzone. Nic dziwnego - też bym się zdenerwowała gdyby ktoś wystrzelił strzałkę w mój tyłek.

Chłopiec ma się dobrze.



Czyja to wina? Po pierwsze nieodpowiednie zabezpieczenia. Po drugie: matka! Ja bym nigdy nie dopuściła do sytuacji, gdzie moje dziecko wymyka mi się i przeczołguje przez barierki. A gdyby już tak się stało (bo np. musiałam koniecznie w tej chwili dodać zdjęcie na instagramie) to zamiast wydzierać się do dziecka “Mommy’s right here” i “Mommy loves you” to sama bym tam wskoczyła, żeby chronić swoje dziecko. Niewątpliwie dostałabym Nagrodę Darwina - ale społeczeństwo było by wdzięczne, że pozbyło się nierozgarniętej jednostki z puli genowej.

Na oficjalnej stronie na fb Frans de Waal pisze, że nie widział niczego agresywnego w zachowaniu goryla w materiale dostępnym w sieci. Jego zachowanie tłumaczy jako ochronę (Harambe osłania chłopca, raz podnosi go delikatnie) i dezorientację. To drugie z pewnością wywołane było okrzykami odwiedzających ogród zoologiczny. Poza tym goryl to nie drapieżnik - ten łagodny gigant jest roślinożerny. Staje się agresywny jedynie w wypadku kiedy inny samiec wkroczy na jego terytorium i stanowi zagrożenie dla jego rodziny. Frans de Waal podaje też przykłady, kiedy to dzieci jakimś cudem dostały się na małpi wybieg (Brookfield Zoo w Chicago i Jersey Zoo w UK) i obydwie strony przeżyły.

Panie Maynard - da się?
Trwa ładowanie komentarzy...