O autorze
Magister psychologii, obecnie doktorantka w Zakładzie Psychologii Zwierząt Wydziału Psychologii UW.
Naukowo zajmuję się etologią poznawczą, prymatologią behawioralną, psychologią ewolucyjną i porównawczą. Moja praca magisterska dotyczyła lateralizacji słuchowej u szympansów (Pan troglodytes). Obecnie zajmuję się badaniami do doktoratu nt. zachowań prospołecznych u szympansów zwyczajnych. Jako stypendystka rządu Indonezji przez rok pracowałam z orangutanami i gibonami na wyspie Borneo.
Fascynuje mnie przyroda, prawa natury, inne umysły. Wierzę, że większość rzeczy da się wyjaśnić naukowo.

Z moich pasji naukowych i miłości do pisania powstała strona justinmymind.me - gdzie serdecznie zapraszam tych, którzy chcą więcej artykułów z zakresu etologii i psychologii ewolucyjnej.

Co mieszkańcy Warszawy wiedzą o mieszkańcach Zoo?

commons.wikimedia.org
Słoneczna sobota lub niedziela to dla mieszkańców Warszawy doskonała okazja żeby wraz z rodziną wybrać się do Ogrodu Zoologicznego. Często rodzice lub dziadkowie dzielą się ze swoimi pociechami wiedzą na temat oglądanych zwierząt. Tylko czy zawsze mają rację? Podzielę się z wami ostatnio podsłuchanymi rozmowami.

1. "Ten miś chodzi tak tu i z powrotem, bo chce wyjść ładnie na zdjęciach"



Mowa tutaj oczywiście o niedźwiedziu brunatnym w Parku Praskim. No właśnie, dlaczego ten miś chodzi tam i z powrotem? Jest to nic innego jak stereotypia - czyli nieustanne powtarzanie bezcelowych ruchów często obserwowane u zwierząt trzymanych w niewoli. Zachowania te pojawiają się w wyniku nudy i frustracji, stresu i braku dostatecznej ilości bodźców stymulujących. U naszego misia jest to chodzenie w tę i z powrotem. U naczelnych może to być ssanie kciuka czy wyrywanie sierści, wielbłądy liżą wszelkie dostępne powierzchnie, a ptaki wydziobują sobie pióra.

2. "A czy wiecie, że u koników morskich to tato konik jest w ciąży?"

Prawda! Samiec ma pod brzuszkiem trwałą torbę lęgową. Jego partnerka składa do niej kilkadziesiąt do kilkuset ziaren ikry za pomocą pokładełka. I to troskliwy tatuś inkubuje ikrę. Taka ciąża trwa (w zależności od gatunku) od dwóch do ośmiu tygodni.


3. "To jest Nemo!"



Nie - to jest błazenek (amphirion). Zyskał on taką ksywkę dzięki filmowi o tytule "Gdzie jest Nemo" i przez niego także jest masowo odławiany. Każdy przecież, kto stawia w swoim domu akwarium morskie, musi mieć także Nemo. Jeśli już jesteśmy przy błazenkach, warto wspomnieć o ich niesamowitym zachowaniu. Żyją one bowiem w symbiozie z parzącym ukwiałem. A nasz błazenek wydaje się na niego odporny - do dziś nie ma całkowitej pewności jak to się stało, że błazenki nie reagują na parzydła. Jedna z hipotez głosi, że w toku ewolucji błazenki zaczęły wydzielać specjalny śluz, dzięki któremu nabierają takiej odporności.


4. "Te z czerwonymi tyłkami to samice - taki czerwony zadek to znak, że chce kopulować"


Rzeczywiście niezły strzał. Tak na przykład dzieje się u orangutanów - różowe genitalia to znak dla samca, że samica jest gotowa do prokreacji. Jednak u pawianów wydaje mi się, że czerwony zadek służy przede wszystkim do innej rzeczy - a mianowicie chroni on zadek przed siedzeniem przez bardzo długi czas na ziemi. Większość małp prowadzi koczowniczy styl życia - po wyjedzeniu wszystkiego w jednym miejscu, przemieszczają się dalej - pawiany jednak są bardzo przywiązane do jednego miejsca. Tak więc wykształciło się u nich na zadku coś w rodzaju poduszki. Pozwala ona pawianom również na siedzenie w pozycji wyprostowanej na cienkich gałęziach.

Ta zrogowaciała część ciała, nieposiadająca komórek nerwowych, występuje zarówno u samic jak i samców.

Jednak autor tytułu tej sekcji miał niejako rację. Bowiem uważa się, że ta bezwłosa część ciała z biegiem czasu zaczęła również spełniać funkcje sygnalizujące. Na przykład wtedy, kiedy samica jest gotowa do prokreacji. Kiedy jest już zapłodniona - kolor blednie. I pozostanie taki aż wykarmi swoje młode.


5. "No co ty synek - foki nie gryzą!"



Foki to drapieżne ssaki morskie. Swoimi ostrymi zębami rozrywają ciało ryb. I może nie zaatakują nas jak tygrys, ale jak każde zwierzę - zwłaszcza gdy czuje się zagrożone - może ugryźć. Sympatyczny tatuś, który wmawiał synkowi, że foki nie gryzą, pewnie naoglądał się za dużo filmów i bajek gdzie foczki w barwnych ubrankach żonglują piłeczkami.

Jeżeli ktoś nie wierzy, że foki gryzą - polecam filmik:

Trwa ładowanie komentarzy...